poniedziałek, 15 lipca 2013

Golden Rose with protein 327 - neonowa zieleń

Dzisiaj przedstawiam zielony neon od Golden Rose. Jest to lakier o kremowym wykończeniu. Niestety nie kryje zbyt dobrze, potrzeba więcej niż 2 warstw, a i tak na paznokciach nie daje już tak neonowego efektu jak w buteleczce. W związku z dużą ilością nałożonych warstw trzeba się liczyć z tym, że czas schnięcia się wydłuży. Natomiast plusem jest wygodny pędzelek i idealna konsystencja lakieru - niezbyt gęsty i niezbyt rzadki - bardzo łatwo się nim maluje. Jest to kolor idealny na lato. Aż prosi się o dorobienie jakiegoś wzorku.

Na paznokciach, o ile dobrze pamiętam, mam 3 warstwy lakieru.



A teraz coś z całkiem innej beczki :) Oto pyszne Malabar Chicken Curry przyrządzone przez mojego S. Chapati made by moja skromna osoba :)


Himalaya Herbals Protein Shampoo Volume & Bounce

Po zachwycie nad kremem firmy Himalaya, o którym pisałam tutaj KLIK, postanowiłam sięgnąć też po szampon. Wierzę w indyjskie kosmetyki, więc oczekiwałam po nim wiele. 



Od producenta: 
Opis:
Szampon jest w postaci żelu. Pieni się dość dobrze, jeśli włosy są dobrze namoczone. Zapach limonkowy. Nie lubię tego zapachu. Kojarzy mi się ze środkiem do czyszczenia toalety. Na włosach jednak wydaje się być orzeźwiający. Opakowanie bez rewelacji. Niestety przez to, że butelka jest biała, nie widać ile jeszcze kosmetyku jest w środku. Wieczko butelki jest niewygodne do otwierania. Najprościej wychodzi to za pomocą paznokci (ale kto chce niszczyć paznokcie?)

Moja opinia:
Z przykrością stwierdzam, że nie zadowolił mnie. Moje włosy nadal pozostały oklapnięte. Nie spowolnił też jakoś specjalnie przetłuszczania się włosów. No może minimalnie. Nie zauważyłam też obiecanego pobudzenia porostu włosów.

Zużyłam jedno opakowanie. Raczej nie kupię ponownie. 

Mimo wszystko nie straciłam wiary w Himalayę i będę próbowała innych kosmetyków tej firmy.

sobota, 13 lipca 2013

Wibo Newsletter

Właśnie dostałam newsletter Wibo. Zapowiada się kilka fajnych produktów.
Tu link do strony z poniższym obrazkiem KLIK .
I jak? Wpadło Wam coś w oko? Ja się chyba skuszę na kobaltowy eyeliner i welwet do paznokci.
 

Bell Deep Colour Eye Liner turkusowy

Co jakiś czas pojawiają się w Biedronce kolorowe kosmetyki w cenie niższej niż normalnie w drogerii. Zawsze się na coś skuszę :) Tym razem padło na turkusowy liner i lip tint. Dzisiaj jednak skupię się tym pierwszym. 
Zazwyczaj nie chce mi się robić kreski na oku, toteż linera używam rzadko. Nie trafiłam też na żaden, który by mnie zadowolił. 
W przypadku turkusowego Bell zauroczył mnie kolor.


Pędzelek jest jak dla mnie wygodny. Należy do tych krótszych i sztywnych. Dobrze się nim maluje kreskę. Dość szybko wysycha, a po wyschnięciu nie błyszczy się perfidnie (jak to się zdarzało we wszystkich moich czarnych eyelinerach), tylko pozostaje matowy. 

Jak na tę cenę (ok 6 zł) trwałość jest bardzo dobra. Trzyma się ładnie cały dzień. No może wieczorem troszkę się rozmaże czy ukruszy, ale nie ma tragedii. Wiadomo, gdyby  kosztował nie 6zł, a np 36 zł, to wtedy mogłabym wymagać od niego znacznie więcej. Powtórzę się zatem - za tę cenę jakość jest ok.

Ogólnie jestem zadowolona. Idealny kolor na lato. 

A oto, jak się prezentuje na oku. Niestety mam opadającą powiekę, więc nie mogę ładnie wywinąć kreski do góry, tak jak bym chciała :(



środa, 10 lipca 2013

Lovely Baltic Sand nr 1 - czerwone piaski

Niedawno w Rossmanie pojawiły się piaskowce od Lovely w trzech kolorach: czerwonym, żółtym i niebieskim. Ja posiadam dwa pierwsze. Niebieski mnie jakoś nie zauroczył.
Opisywany dzisiaj czerwony piaskowiec kupiłam w zasadzie przypadkiem. Po prostu kolor wpadł mi w oko. Nie wiedziałam, że lakier ma piaskowe wykończenie. Dowiedziałam się dopiero po przeczytaniu recenzji na innym blogu, zanim sama go wypróbowałam :) 
Kolor to taki jakby koralowo-złoty. Po wyschnięciu powstaje naprawdę ciekawy efekt. Paznokcie są takie śmiesznie chropowate. Ja je co chwilę przez to macałam :)
Lakier dobrze kryje, wystarczą jedynie dwie warstwy. Na upartego nawet jedna gruba by wystarczyła, ale lepiej pozostać przy dwóch cieńszych. Szybko schnie. Podczas malowania wygląda jak zwykły lakier ze złotym shimmerem, ale po wyschnięciu uzyskuje matowy efekt. Złote drobinki ładnie migoczą, zwłaszcza w słońcu. Pędzelek jest wygodny, lakier łatwo się rozprowadza. Duży plus ode mnie za łatwe zmywanie. Naprawdę, o to nie trzeba się martwić.







A skoro już o piaskowcach mowa, marzy mi się taki, który by wyglądał faktycznie jak piasek, zarówno kolorem jak i fakturą.

A Wy znacie piaskowce od Lovely? Jak je oceniacie? 


czwartek, 4 lipca 2013

Lovely Gloss like Gel nr 427- niebo na paznokciach

Zachciało mi się niebieskiego lakieru. Długo szukałam bo nie mogłam znaleźć odpowiedniego odcienia, a to zbyt ciemny i przygaszony, a to za mdły itp. W końcu znalazłam - lakier idealny dla mnie. Piękny intensywny błękit. Wygląda jak bezchmurne niebo w lecie.
Jeśli chodzi o właściwości lakieru to nie mam mu nic do zarzucenia. Jest całkiem w porządku. Wykończenie to krem. Wygodny w użyciu pędzelek, chociaż mógłby być nieco dłuższy. Dobrze kryje - dwie warstwy wystarczą. Czas schnięcia jest także normalny. W dodatku ma piękny połysk, a nie wszystkie lakiery się dobrze błyszczą.
Ogólnie nie gustuję w niebieskich odcieniach, ale ten naprawdę mi się podoba. W dodatku jest dobrze widoczny na paznokciach.





Maybelline my Varnish nr 447

Dorwałam ten lakier w koszu wyprzedażowym w pewnej drogerii we Wrocławiu. Niestety jak dla mnie, jest to kolor, który wygląda lepiej w buteleczce niż na paznokciach. To znaczy na paznokciach wygląda w porządku, ale spodziewałam się czegoś innego. Nr 447 to po prostu brązowy shimmer. W buteleczce zaś wygląda jakby był wymieszany z połyskującym pyłem (nie potrafię dobrze opisać tego efektu) i dlatego właśnie się na niego skusiłam. Ma wygodny pędzelek i dość szybko schnie. Dobrze kryje - dwie warstwy wystarczą w zupełności.


 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...